Podobnie jak przed rokiem, oraz dwa lata temu, tak i teraz - po dwóch meczach finałowych Bank Pekao S.A. I ligi - remisujemy. ŁKS Coolpack Łódź wygrał z nami dość pewnie na otwarcie serii, ale już dzień później doprowadziliśmy do wyrównania, grając bardzo dobrze przez trzy kwarty.

Mocno więc liczymy na to, że wywalczymy awans do ekstraklasy na wyjeździe.

O to staramy się bezskutecznie od momentu spadku z najwyższego szczebla. Każdorazowo byliśmy jednak naprawdę bardzo bliscy powrotu do krajowego topu drużyn koszykarskich. Najpierw na naszej drodze stanął długo starający się o awans zespół z Wałbrzycha. Rok temu to z kolei Miasto Szkła Krosno było górą. Teraz za to mierzymy się z mającym spore ambicje i wysokie aspiracje - podobnie zresztą, jak i my - ŁKS-em Coolpack Łódź. Drużyna dowodzona przez Nikolę Avramovicia, mocno wspieranego przez Tomasa Pacesasa, co podkreślił po drugim meczu sam serbski trener, na papierze ma najsilniejszy skład spośród naszych dotychczasowych finałowych rywali.

Oczywiście nie oznacza to, że Górnik czy też rok później Miasto Szkła jakoś wyraźnie odstawały. Mimo to nie miały one w swoich szeregach koszykarzy z aż tak bogatym CV jak tegoroczny ŁKS, mający w swoich szeregach Norberta Kulona, Chaunceya Collinsa, Marcela Ponitkę, Dominika Grudzińskiego czy też Aleksandra Lewandowskiego. Ale wydaje się, że i u nas z roku na rok doświadczenia jest więcej, co pokazują i nasze ruchy transferowe, poczynione minionego lata. I teraz to procentuje, bowiem do zbudowanego już trzonu zespołu dołączyli przede wszystkim skrzydłowi Karol Gruszecki i Patryk Kędel oraz środkowy Adam Kemp.

I nie da się ukryć, że właśnie pierwsza dwójka prowadziła nas w meczach przeciwko Łodzianom w poprzedni weekend. „Kendi” grał na równym poziomie w obu starciach, natomiast „Grucha” wziął na siebie ciężar gry w niedzielę. Widać było wyraźnie, jak bardzo podrażniony był on sobotnią porażką i bardzo nie chciał dopuścić do tego, byśmy do Łodzi udawali się z wynikiem 0-2. Karol już do przerwy uzbierał 17 punktów, a po zmianie stron niejako oddał pałeczkę Kubie Andrzejewskiemu, Karolowi Kamińskiemu, a także Martyce’owi Kimbrough, który przebudził się pod koniec spotkania.

To na pewno może napawać sporym optymizmem. Dzień wcześniej mieliśmy zdecydowanie więcej problemów w ofensywie. Twarda obrona ŁKS-u skutecznie ograniczyła nasze poczynania, ale już w niedzielę wyglądało to zupełnie inaczej. Sami też lepiej prezentowaliśmy się na własnej połowie, co pozwoliło nam przyspieszać grę i tym samym karcić rywali. Jednocześnie po pierwszym weekendzie każdy na swój sposób może być zadowolony. ŁKS, bo już na dzień dobry wykonał plan minimum i przejął od nas przewagę parkietu. My z kolei, bo wygrywając drugi mecz serii, jesteśmy na pewno bardzo zbudowani wyciągnięciem wniosków po porażce.

Warto też mieć jednak na uwadze to, że w sobotę totalnie nie siedział nam rzut za trzy punkty, co z kolei w niedzielę było bolączką Łodzian. Istotne w kolejnych meczach mogą więc okazać się właśnie te elementy, czyli zastopowanie rywali w rzutach z dystansu, bowiem obie drużyny właśnie tym elementem są w stanie budować swoje przewagi, co pokazały oba mecze pierwszego finałowego weekendu. Ciekawe więc może okazać się to, kto będzie w stanie udowodnić swoją wyższość, jeśli jedni i drudzy będą się prezentowali w miarę nieźle w tym elemencie?

Wtedy może okazać się, że istotną rolę będą odgrywać inne elementy, a pojedyncza strata może ważyć już zdecydowanie więcej. To, co więc powiedzieli po meczu numer dwa Michał Chyliński i trener Grzegorz Skiba będzie niezwykle ważne. Jeszcze lepsza egzekucja, panowanie nad piłką oraz dobry powrót do obrony - to na pewno będą kluczowe elementy, które - jeśli zostaną wykonane na bardzo dobrym poziomie - mogą przynieść efekt w postaci chociaż jednej wygranej. Oczywiście do Łodzi jedziemy po dwa zwycięstwa, ale jeśli to się nie uda, a rywal jest przecież niezwykle mocny, to celem minimum jest choć jeden triumf.

Do Łodzi wybiera się liczna grupa naszych wiernych fanów, ale spora ich część pozostanie też z różnych względów w grodzie nad Brdą. Tych, którzy nie będą mogli nas wspierać na żywo, zachęcamy do udania się do Younger Baru, gdzie dzięki platformie Emocje.TV będzie można śledzić nasze zmagania z ŁKS-em Coolpack Łódź. Oba spotkania odbędą się o godzinie 19:00.

Link do sobotniego meczu: https://nowe.emocje.tv/ppv/lks-coolpack-lodz---enea-abramczyk-astoria-bydgoszcz,357328

Link do niedzielnego meczu: https://nowe.emocje.tv/ppv/lks-coolpack-lodz---enea-abramczyk-astoria-bydgoszcz,357330