W mocno okrojonym składzie przegraliśmy w ramach 30. kolejki Bank Pekao S.A. I ligi koszykarzy z OPTeam Energia Polska Resovią 75:88. W poprzednim sezonie mecz w Rzeszowie rozpoczynał dla nas sezon i wygraliśmy go pewnie.

Teraz tak kolorowo już nie było. To podopieczni Marka Zapałowskiego dominowali nad nami przez większość starcia i zasłużenie zwyciężyli.

Województwo podkarpackie nie okazało się dla nas szczęśliwe z dwóch wzgledów. Jakby tym podstawowym powodem takiego stanu rzeczy okazały się dwa przegrane spotkania - kolejno z Solvera Sokołem Łańcut oraz kilka dni później z OPTeam Energia Polska Resovią Rzeszów. I choć w ostatecznym rozrachunku nic one nas nie kosztują i kosztować nie będą, to jednak żadna porażka nie wpływa pozytywnie na morale.

Drugim negatywnym aspektem tego dalekiego wyjazdu są rzecz jasna dwa urazy bardzo ważnych zawodników w rotacji naszej drużyny. W środę, w starciu w Łańcucie, kontuzji doznali Karol Kamiński i Patryk Kędel, więc obu zabrakło w niedzielę. I obu zabraknie już na pewno do samego końca sezonu zasadniczego. Trzymamy kciuki za to, by byli oni gotowi na mecze fazy play-off 

Mimo że w sam mecz weszliśmy bardzo dobrze, w czym główna zasługa Adama Kempa i Karola Gruszeckiego, w kolejnych fragmentach to gospodarze doszli do głosu i po trójce Kacpra Młynarskiego objęli oni prowadzenie. Nas z kolei w grze utrzymywał skuteczny Karol Gruszecki, ale próbkę swoich umiejętności w rzutach trzypunktowych pokazał nam Santiago Vaulet, który rozpoczął wprawdzie od pudła, ale do końca nie pomylił się już ani razu na dystansie, aplikując nam łącznie aż osiem trójek!

Cztery z nich trafił w kwarcie otwierającej mecz, następnie dwa razy po jednej i w czwartej ćwiartce ostatnie dwie. Tego dnia Argentyńczyk z polskim paszportem był dla nas nie do zatrzymania. W całym starciu zdobył 26 punktów, z czego aż 24 rzutami z dystansu. Zresztą nie tylko on wyglądał bardzo dobrze w tym elemencie koszykarskiego rzemiosła, bowiem cała Resovia trafiła tego dnia czternaście trójek (na trzydzieści prób), przy zaledwie 4/18 naszego autorstwa.

Nie da się ukryć, że to przepaść i jednocześnie odpowiedź na to, dlaczego tego dnia okazaliśmy się słabsi. Pod wieloma względami w tym sezonie żyjemy przecież z trójek. Zdarzały nam się oczywiście spotkania, które - kolokwialnie rzecz ujmując - byliśmy w stanie przepchnąć ze słabą skutecznością dystansową, ale zazwyczaj rywale także nie grzeszyli skutecznością w tym względzie.

Druga kwestia to z kolei walka na tablicach, którą także wyraźnie przegraliśmy. A bez tego bardzo trudno jest nawiązać równorzędną walkę z każdym rywalem, a już tym bardziej z takim, który ma w swoich szeregach rosłych koszykarzy. Kwartet Hornbeak-Ciechociński-Młynarski-Margiciok zebrał o jedną piłkę więcej niż my jako całość. Warto podkreślić, że siedemnaście zbiórek było na naszej tablicy, co dawało gospodarzom dużą przewagę w ponawianiu swoich akcji.

Ostatecznie więc nie mieliśmy zbyt wielkich szans na nawiązanie równorzędnej walki w przekroju pełnych czterdziestu minut rywalizacji. Wprawdzie jeszcze w trzeciej odsłonie prowadziliśmy nawet czterema punktami, ale na więcej stać nas już tego dnia nie było i tym samym ponieśliśmy piątą w sezonie, a drugą z rzędu porażkę, która jednak nic nie zmienia, bo i tak mamy już 1. miejsce po sezonie zasadniczym w kieszeni 

OPTeam Energia Polska Resovia Rzeszów – Enea Abramczyk Astoria Bydgoszcz 88:75 (26:20, 19:21, 21:22, 22:12)

OPTeam Energia Polska Resovia: Cli'ron Hornbeak 20 (14 zb.), Cody John 12, Kacper Młynarski 9, Jakub Stupnicki 4, Kacper Margiciok 3 - Santiago Vaulet 26, Dawid Zaguła 8, Bartosz Ciechociński 6, Wojciech Szpyrka 0, Wojciech Wątroba 0.

Enea Abramczyk Astoria: Karol Gruszecki 18, Martyce Kimbrough 18, Marcin Nowakowski 12, Adam Kemp 11 (11 zb.), Jakub Andrzejewski 8 - Michał Chyliński 6, Bartosz Ptak 2, Krzysztof Borkowski 0, Mikołaj Kachelski 0.