Nasz „tour” po Podkarpaciu trwa. W poprzednim sezonie z dalekiego zakątka Polski wracaliśmy z bilansem 1-1. Po wygranej w Rzeszowie, była porażka w Łańcucie. Teraz kolejność spotkań jest odwrotna, ale nie zmieniło się to, że z Sokołem również przegraliśmy.

Czy więc w meczu z Resovią zdołamy wywalczyć korzystny rezultat mimo sporych problemów z rotacją?

Środa była dla nas bardzo przykrym i jednocześnie niezwykle szczęśliwym dniem. I to pod kilkoma względami. Smutnym oczywiście dlatego, że nie zdołaliśmy podtrzymać serii zwycięstw i ostatecznie musieliśmy uznać wyższość gospodarzy, którzy pokonali nas 79:71. Ten wynik nie był jednak finalnie wcale taki zły, zważywszy na całościowe okoliczności poniesionej porażki. I tutaj dochodzimy do pozytywów środowego spotkania w Łańcucie.

Mimo przegranego starcia, już godzinę później mogliśmy się cieszyć z wygrania całego sezonu zasadniczego, bowiem bardzo pewny triumf KKS Polonii Warszawa nad ŁKS-em Coolpack Łódź oznaczał, że utrzymamy pozycję lidera tabeli do samego końca, a więc do 15 kwietnia, bo to właśnie wtedy zakończy się faza regularna w Bank Pekao S.A. I lidze koszykarzy. Technicznie nie ma już absolutnie żadnej możliwości, aby ktoś dogonił nas w tabeli.

Ostatnim zespołem, który mógł nas jeszcze „dopaść”, był właśnie Łódzki Klub Sportowy, który na pięć spotkań przed końcem miał od nas dokładnie pięć niepowodzeń więcej, ale równocześnie posiadał lepszy bilans bezpośredni. Oznaczało to, że gdybyśmy my już do końca sezonu nic nie wygrali, a rywale zanotowaliby same zwycięstwa, to właśnie oni finiszowaliby na 1. pozycji. Nasze jednoczesne porażki w środę oznaczały jednak, że znany jest już zwycięzca I ligi w sezonie 2025/26

I jest to dla nas świetna wiadomość także z innego powodu, odkładając już na bok przewagę własnego parkietu przez potencjalnie wszystkie rundy zbliżającej się wielkimi krokami fazy play-off. Meczu z Sokołem z powodu urazów nie dokończyli bowiem Karol Kamiński i Patryk Kędel, a to oznacza kolejne zawężenie rotacji... W przypadku KK'a można w zasadzie stwierdzić, że on tego spotkania tak naprawdę nawet nie zaczął, bo kontuzji doznał przy stanie 0:0...

Nasz multipozycyjny obwodowy w akcji w kontrataku zderzył się z Arturem Łabinowiczem i boleśnie upadł na parkiet, z którego dość długo się nie podnosił. Ostatecznie opuścił go z lekką tylko asystą Adama Kempa, ale nie pojawił się już tego dnia na placu gry. Po przerwie dołączył do niego niestety jeszcze Patryk Kędel, który ucierpiał w starciu z jednym z rywali i on również nie był w stanie kontynuować gry przeciwko swojemu byłemu zespołow 

To spowodowało, że po zmianie stron trener Grzegorz Skiba mógł mieć spory ból głowy, jeśli chodzi o rotowanie składem. Znów były ekstremalne momenty, w których to Karol Gruszecki występował jako absolutnie oszukany, ale jednak środkowy. W związku z tym wygranie przez nas sezonu zasadniczego już na kilka meczów przed formalnym zakończeniem rozgrywek jest dla całego sztabu naszej drużyny doskonałą wiadomością, bowiem daje to możliwość większego oszczędzania podstawowych zawodników.

Już ostatnio coraz więcej szans od sztabu otrzymywali Mikołaj Kachelski, Krzysztof Borkowski i wracający do gry po kontuzji Bartosz Ptak. Można się więc spodziewać tego, że w nadchodzących meczach ich rola jeszcze wzrośnie, bo pozwala na to korzystna sytuacja w ligowej tabeli, ale też nieco wymusza ten aspekt sytuacja kadrowa w drużynie, w której obecnie poza składem znajdują się Karol Kamiński, Patryk Kędel, Wojciech Dzierżak oraz Mikołaj Jamiołkowski.

Dwóch ostatnich już w tym sezonie w naszych barwach - ze względów oczywistych („Dżerego” wykluczyła kontuzja kończąca rozgrywki, a „Buła” odszedł z klubu) - nie ujrzymy. Czekać więc będziemy na powrót do gry KK'a i Kędiego, licząc na to, że wyleczą się oni na nadchodzące play-offy. Do tego czasu jednak nasza rotacja będzie jeszcze bardziej zawężona, ale nie oznacza to, że broń składamy. Do końca będziemy walczyć o każde zwycięstwo, by nikt nie mógł mieć wątpliwości, że to 1. miejsce absolutnie się nam należy 

Początek niedzielnego spotkania jest zaplanowany na godzinę 15:00. Transmisja będzie dostępna za pośrednictwem platformy Emocje.TV: https://nowe.emocje.tv/ppv/opteam-energia-polska-resovia---enea-abramczyk-astoria-bydgoszcz,356988, a śledzić będzie ją można również w Younger Barze, co jest już standardem w trwającym sezonie!