Do zakończenia sezonu zasadniczego na zapleczu ekstraklasy pozostało już coraz mniej czasu i tym samym spotkań do rozegrania. My niezmiennie pozostajemy liderem tabeli, a w dodatku jesteśmy ekipą, mającą najdłuższą serię zwycięstw. Wygraliśmy już dziesięć razy i nie zamierzamy się zatrzymywać.
Tym bardziej, że w ramach 28. kolejki rozgrywek zmierzymy się z drużyną Żubry Abakus Okna Białystok. Może to więc być pojedynek Dawida z Goliatem, ale musimy zachować czujność.
Jak doskonale wiadomo, Białostoczanie plasują się cały czas na szarym końcu ligowej tabeli. I choć matematyka nie pozwala jeszcze w pełni porzucić im marzeń o utrzymaniu się w rozgrywkach, to doskonale wiadomo, że musiałby się wydarzyć prawdziwy cud, by na Podlasiu w dalszym ciągu mogli się cieszyć ze swojego reprezentanta na pierwszoligowym szczeblu. Jak dotychczas Żubry z wygranych cieszyły się zaledwie trzykrotnie i mają bilans niemal odwrotny do naszego.
My triumfowaliśmy 22 razy, ponosząc trzy porażki, z kolei Żubry przegrały 21 z 24 rozegranych meczów. Ich sytuacja jest absolutnie nie do pozazdroszczenia. Beniaminek sezon rozpoczął od trzynastu porażek. Dopiero wtedy nadeszło przełamanie w meczu z Miners Katowice. Kolejnym wygranym pojedynkiem dla Żubrów było wyjazdowe starcie w Inowrocławiu, a ostatnim jak na razie triumfem był ten odniesiony nad ŁKS-em Coolpack Łódź, co było chyba największą niespodzianką sezonu.
Oczywiście, trzeba mieć na uwadze fakt, że Łodzianie do Białegostoku udali się bez kilku podstawowych zawodników, niemniej całościowo wydawało się, że zespół gości nie ma prawa tego przegrać. A jednak. W ostatnich jedenastu meczach bilans Żubrów to więc 3-11, co stanowi progres względem tragicznego wręcz początku, a od meczu z Notecią jest to już bilans 2 wygranych i 4 przegranych. Wprawdzie nadal kiepski, ale już zgoła inny niż jeszcze kilka tygodni, czy może nawet miesięcy temu.
W trakcie rozgrywek w Białymstoku zrobiono naprawdę wiele, by zmienić oblicze drużyny. Niejako można powiedzieć, że zaczęło się od zmiany rozgrywającego. Filipa Stryjewskiego na tej pozycji zastąpił dobrze nam znany Karol Kutta. Początkowo jego rola w drużynie była bardzo duża, jednak gdy do składu dołączył Samajae Haynes-Jones, znacznie się ona zmniejszyła. Poza byłym graczem rezerw WKS Śląska, który rok temu mocno przyczynił się do utrzymania się wrocławian w I lidze, postawiono też na Mylesa Douglasa oraz Witalija Kowalenkę.
Te ruchy dodały zespołowi jakości i balansu, ale nie sprawiły jednocześnie, aby sytuacja w tabeli diametralnie się zmieniła. Trudno też było tego oczekiwać po takim, a nie innym początku sezonu, który niejako ustawił dalszy przebieg rozgrywek, przynajmniej jeśli chodzi o ostatnią obecnie ekipę w tabeli. Na sam koniec do drużyny powrócił jeszcze Mateusz Itrich. Obecnie na papierze Żubry wyglądają więc nie tak najgorzej, ale mimo to ich sytuacja nadal jest zła.
Mimo wszystko musimy się jednak mieć na baczności w sobotni wieczór, co najlepiej pokazał mecz beniaminka z ŁKS-em. Być może Łodzian w tamtym starciu zabiła zbytnia pewność siebie, a może jednak to, że zabrakło obecnych liderów polskiej rotacji w postaci Marcela Ponitki i Dominika Grudzińskiego. My także nie zagramy w Białymstoku w pełnym składzie, co już oczywiste, bo żadnego meczu w tym sezonie nie rozegramy w komplecie.
W drugiej rundzie problemy się więc dla nas piętrzą, a bilans jakby kompletnie temu przeczy. Ostatni raz przegraliśmy z SKS-em Fulimpex Starogard Gdański 19 grudnia. Od tamtego momentu jesteśmy niepokonani, więc i nie polegliśmy jeszcze w tym roku. 2026 rozpoczął się więc dla nas perfekcyjnie i chcemy oczywiście, by to trwało. Mimo to z Żubrami tak łatwo wcale być nie musi, co właśnie pokazał przykład ich meczu z ŁKS-em.
Początek sobotniego spotkania jest zaplanowany na godzinę 20:00. Transmisja będzie dostępna za pośrednictwem platformy Emocje.TV (https://nowe.emocje.tv/ppv/zubry-abakus-okna-bialystok---enea-abramczyk-astoria-bydgoszcz,356882), a wspólnie z innymi kibicami Astorii będzie ją można śledzić także w Younger Barze przy bydgoskim Starym Rynku.


