Kolejna setka pękła. Tym razem do Bydgoszczy na derbowe starcie przyjechała KSK Qemetica Noteć i do momentu, do którego starczyło jej sił, mecz toczył się - może nie na styku, ale jednak - w stosunkowo wyrównanym tonie.

Na pewno nie mogliśmy być do końca pewni swego, ale po zmianie stron nie było już o czym mówić. Wygraliśmy ostatecznie bardzo pewnie, bo 108:92. 

Derbowe spotkanie zaczęliśmy nerwowo, co najlepiej ukazała nasza skuteczność z kilku pierwszych minut, gdy trafiliśmy tylko raz na sześć prób. Sygnał do lepszej gry dał nam jednak Patryk Kędel, ale przyjezdnych trzymał w ofensywie Luka Mitrović. Odpowiedzią z naszej strony był jednak również Karol Kamiński i jego dwa trafienia dystansowe. Tego samo rozwiązania poszukali jednak goście, czego efektem były trójki Alana Czujkowskiego i Radosława Trubacza, a także wspomnianego już Mitrovicia.

Intensywność była jednak cały czas utrzymywana, a najlepszym tego dowodem było trafienie zza łuku Martyce'a Kimbrough. Mieliśmy wtedy już pięć na siedem z dystansu, więc był to główny punkt naszego ataku. Na dwie minuty przed końcem pierwszej kwarty za trzy trafił Piotr Lis i to Noteć prowadziła 22:21. Odpowiedział jednak Jakub Andrzejewski akcją 2+1. Można więc stwierdzić, że pierwsze dziesięć minut było istną wymianą cios za cios.

Sama końcówka tej części była jednak naszym popisem, a dzięki trójkom Karola Gruszeckiego i Jakuba Andrzejewskiego prowadziliśmy 32:26. Po kwarcie otwarcia mieliśmy już 7/10 za trzy. Druga kwartę niestety rozpoczęliśmy bardzo słabo, bo rywale prowadzili w niej 6:0. Naszą niemoc trójką przełamał jednak Michał Chyliński. Po kolejnym trafieniu za trzy - autorstwa Tyce'a - trener gości poprosił o czas. I już po chwili zrobiło się zaledwie 41:39, więc z kolei to nasz head coach wziął przerwę na żądanie.

Od tego momentu żadna ze stron nie była w stanie narzucić rywalowi swojego stylu. Gości w grze cały czas trzymał Luka Mitrović, a u nas z kolei atak był dużo bardziej urozmaicony, chociażby przez pryzmat poszczególnych zdobywców punktów patrząc. Po dwudziestu minutach prowadziliśmy 53:46, ale po zmianie stron powtarzał się scenariusz z pierwszej kwarty. Weszliśmy do gry jakby ospale, bez zdecydowania i znów pudłowaliśmy spod kosza w nawet bardzo prostych sytuacjach.

Za to Szymon Sobiech miał olbrzymią ochotę do gry i brał na siebie praktycznie cały ciężar inowrocławian przez pierwsze minuty po powrocie z szatni. Naszą niemoc trafieniem z półdystansu przełamał Karol Kamiński, ale w odpowiedzi znów we znaki dał nam się Szymon Sobiech, który po kilku udanych akcjach zaczął gonić Lukę Mitrovicia jako najskuteczniejszego po stronie naszych rywali. Wtedy po naszej stronie uaktywnił się z kolei Patryk Kędel, a więc vis-a-vis Sobiecha. A gdy z kolei dwa punkty zdobył jeszcze Karol Kamiński, prowadziliśmy już 65:54 i o czas poprosił Krzysztof Szubarga.

A skoro derby, to musiały być i emocje. Niestety na wodzy nie utrzymał ich Michał Chyliński, który przy stanie 73:59 musiał udać się do szatni po dwóch przewinieniach technicznych, gdyż zupełnie nie zgadzał się z decyzją arbitrów o swoim przewinieniu popełnionym na Luce Mitroviciu. To spowodowało, że goście nieco strat do nas nadrobili, ale przed ostatnią kwartą to my prowadziliśmy 76:65. Inowrocławianie rzucili więc wszystko na szalę i chcieli za wszelką cenę jeszcze wrócić do meczu.

Skutkowało to jednak nadmiarem fauli, gdyż już po nieco ponad dwóch minutach tej części znaleźliśmy się w sytuacji bonusowej, bo czwarty faul zespołowy - na Jakubie Andrzejewskim - popełnił Alan Czujkowski. Nasz rzucający wykorzystał obie próby z linii rzutów osobistych i było wówczas już 85:71. Noteć w dalszym ciągu szukała jednak swoich szans i po akcji 2+1 Damiana Ciesielskiego zrobiło się „tylko” 87:77. Ostatecznie jednak do samego końca kontrolowaliśmy starcie. Gdy nawet przeciwnicy mieli lepszy moment, po naszej stronie na posterunku stał Marcin Nowakowski, który zanotował akcję 2+1 i trafił jeszcze dodatkowy rzut po przewinieniu technicznym dla Szymona Sobiecha.

Crème de la crème było z kolei zagranie za plecami naszego kapitana do Patryka Kędla, po którym nasz skrzydłowy zapakował piłkę do kosza. Na dwie minuty przed końcem było już absolutnie po meczu. Faulowany Karol Kamiński trafił dwa rzuty wolne, po których było już 104:83. Tym samym był to już trzeci mecz w tym roku, w którym zdobyliśmy więcej niż sto punktów. Szansę od trenera Skiby dostał jeszcze Mikołaj Kachelski i on także wpisał się na listę strzelców.

Tym samym w naszych szeregach zapunktował każdy, kto tego środowego wieczora pojawił się na parkiecie w naszym zespole. Finalnie spotkanie zakończyło się wynikiem 108:92, a naszym najlepszym strzelcem okazał się Patryk Kędel (21 punktów), któremu wtórował Karol Kamiński z osiemnastoma zdobytymi „oczkami”. Warto jednak mieć też na uwadze to, że goście wystąpili w Grupa Moderator Arenie mocno osłabieni, bowiem kontuzjowani są Darrell Harris oraz Dylan Frye.

Enea Abramczyk Astoria Bydgoszcz – KSK Qemetica Noteć Inowrocław 108:92 (32:26, 21:20, 23:19, 32:27) 

Enea Abramczyk Astoria: Patryk Kędel 21, Karol Kamiński 18, Martyce Kimbrough 12, Wojciech Dzierżak 8, Adam Kemp 6 - Jakub Andrzejewski 10, Karol Gruszecki 10, Marcin Nowakowski 10, Michał Chyliński 9, Mikołaj Jamiołkowski 2, Mikołaj Kachelski 2.

KSK Qemetica Noteć: Luka Mitrović 27, Alan Czujkowski 8, Radosław Trubacz 3, Mikołaj Styczeń 2, Sebastian Rompa 0 - Szymon Sobiech 21, Damian Ciesielski 14, Piotr Lis 14, Antoni Gawarecki 3, Michał Grzesiak 0.