W najbliższej kolejce, która będzie ostatnią rozegraną w famach pierwszej fazy rozgrywek Bank Pekao S.A. I ligi koszykówki, podejmiemy na własnym terenie ekipę Solvera Sokoła Łańcut.

Nasz kolejny rywal to zawsze groźny i nieprzewidywalny zespół. W półfinałach poprzedniego sezonu potrzebowaliśmy aż pięciu meczów, by uporać się z nim finalnie 3-2.

Nasze mecze z Sokołem Łańcut to już poniekąd pierwszoligowe klasyki. Część naszych kibiców może jeszcze pamiętać półfinały, ale wcale nie te sprzed roku, a z sezonu 2018/19, kiedy również rozegraliśmy z drużyną z Podkarpacia aż pięć spotkań, po których zameldowaliśmy się w wielkim finale rozgrywek. Wówczas skończyło się dla nas szczęśliwie, bowiem po ograniu w decydującej rozgrywce WKS Śląska Wrocław 3-0, awansowaliśmy do ekstraklasy. Później zmierzyliśmy się jeszcze z Sokołem na najwyższym krajowym szczeblu, gdzie podzieliśmy się zwycięstwami. 

Rok temu z kolei w sezonie zasadniczym bardzo wysoko przegraliśmy w Łańcucie, by prawie odrobić wszystkie straty u siebie. Były to więc dwa bardzo jednostronne starcia, ale w play-offach miało już być przecież inaczej. I generalnie było, ale daliśmy się też bardzo mocno zaskoczyć zespołowi dowodzonemu przez Dariusza Kaszowskiego i Macieja Klimę. Mieliśmy przewagę parkietu w tej serii, dzięki czemu decydujące spotkanie zagraliśmy u siebie. Ale wszystko zaczęło się jednak od dwóch domowych porażek, by następnie wyjść z beznadziejnej sytuacji, wygrywając dwa razy w Łańcucie!

Jak więc będzie w tym sezonie? Na starcie z Sokołem czekaliśmy do samego końca pierwszej rundy. W chwili obecnej nasz najbliższy przeciwnik plasuje się w Top8. Jeśli jednak chodzi o mecze wyjazdowe, delegacje - delikatnie rzecz ujmując - jak na razie Sokołowi po prostu nie wychodzą, nie leżą. Bilans 2-5 mówi zresztą sam za siebie. Łańcucianie zdołali wygrać tylko w Katowicach i we Wrocławiu. Ale też dodać w tym miejscu należy, że wiele wyjazdów było po prostu na bardzo trudne tereny - do Poznania (gdzie i my przegraliśmy), do Tychów, Stargardu czy też Łodzi.

Wydaje się więc, że ten bilans powinien się poprawić w drugiej rundzie, a celem „Sokołów” będzie zapewne to, by rozpocząć to już w Bydgoszczy. Wygrana na sam początek nowego roku mogłaby dodać wiatru w żagle. I na to musimy być bardzo dobrze przygotowani, bowiem zespół z Podkarpacia ma kim straszyć, a jego zdecydowanym liderem jest Serb Milan Milovanović. Podobnie jak nasz Adam Kemp, posiada on doświadczenie z parkietów ekstraklasy, jednak w odróżnieniu od Adama, on swój wielki potencjał udowadnia niemal co mecz.

Jego statystyki wyraźnie to pokazują. Osiemnaście punktów i ponad 11 zbiórek co kolejkę naprawdę każą sądzić, że być może nie ma obecnie w całej pierwszej lidze lepszego środkowego. Nasz zawodnik jest blisko Serba jeśli chodzi o zbiórki, ale już w punktach (8,4) wyraźnie mu ustępuje. Mocno liczymy na to, że w końcu będziemy oglądać takiego Adama, jakiego bardzo chcemy. Może to właśnie bezpośredni pojedynek z Milovanoviciem będzie idealną okazję do przełamania?

Ale Sokół to oczywiście nie tylko jeden gracz, choć nie ma co ukrywać, że bez serbskiego podkoszowego siła tej drużyny spada. Ale jednak takie nazwiska jak Filip Struski, Piotr Wieloch, Mateusz Kaszowski, Maciej Kucharek czy też Filip Zegzuła muszą robić wrażenie. Do tego jeszcze Oskar Hlebowicki i Mateusz Bręk. Całościowo daje to więc ósemkę bardzo mocnych i jakościowych graczy, z których trener Dariusz Kaszowski może korzystać. Swoje minuty otrzymuje też Mateusz Czempiel, który w Łańcucie odgrywa podobną rolę, jak miało to miejsce sezon temu u nas.

Tym samym na zakończenie pierwszej rundy zapowiada się naprawdę zacne widowisko. Liczymy jednak, że to my udanie ją zakończymy, bo choć bilans 12-3 jest oczywiście bardzo dobry, nie da się ukryć, że nasze apetyty były jeszcze większe. Nasze humory zapewne popsuła nieco ostatnia porażka z SKS-em Fulimpex Starogard Gdański i właśnie dlatego w sobotę zrobimy wszystko, co tylko w naszej mocy, by powrócić na właściwe, zwycięskie tory.

Początek spotkania zaplanowano na godzinę 15:00. Za nami, co może tylko ogromnie cieszyć, kolejny sold out, więc biletów na to starcie już nie ma. Zatem tych, dla których zabrakło wejściówek, zachęcamy do śledzenia naszych poczynań za pośrednictwem platformy Emocje.TV: https://nowe.emocje.tv/ppv/enea-abramczyk-astoria-bydgoszcz---solvera-sokol-lancut,355516.