To pod wieloma względami był zdecydowanie nasz najsłabszy występ w obecnym sezonie i najbardziej bolesna porażka. Po pierwszej połowie zdołaliśmy wypracować sobie pewną zaliczkę, ale dało się odczuć, że nic tego wieczora nie jest jeszcze rozstrzygnięte, bo rywal cały czas był blisko.

Po zmianie stron SKS wypunktował nas bezlitośnie i wygrał 79:71. 

Brak Marcina Nowakowskiego w tym meczu nie powinien być dla nas żadnym wytłumaczeniem, bowiem to rywale mieli po swojej stronie więcej ubytków. W drużynie SKS-u Fulimpex przeciwko nam nie wystąpili Mateusz Bartosz, Damian Jeszke i... Bartosz Majewski. Oczywiście to z dużym przymrużeniem oka, bo nie chodzi o brak w składzie kapitana starogardzian, ale o to, że doświadczony rzucający nie miał swojego dnia i spudłował wszystkie jedenaście rzutów z gry. Brzmi jak idealny plan na wygraną? Niestety tylko brzmi.

To był dla nas mecz prawdziwych paradoksów. Nie jest żadną tajemnicą, że podczas prób wykonywanych z linii rzutów wolnych piłka często nie wpada nam do kosza. W tym meczu ustanowiliśmy swój rekord sezonu, zdobywając w ten sposób 26 na 28 możliwych punktów, co przełożyło się na rewelacyjną, bo prawie 93-procentową skuteczność. Jednocześnie pudłowaliśmy na potęgę na dystansie, co raczej się nam nie zdarza. Na pewno nie w aż tak koszmarny sposób, jak miało to miejsce w ten kiepski dla nas piątkowy wieczór, kiedy  zanotowaliśmy trzy celne trójki na 27 wykonanych...

Spotkanie zaczęło się jednak dla nas wybornie. Graliśmy mocno urozmaiconą koszykówkę, wykorzystywaliśmy swoje wszelkie atuty i gry w kontrze za trzy przymierzył Martyce Kimbrough, tablica wskazywała wynik 16:4, a trybuny Grupa Moderator Areny mogły naprawdę świętować, bo wszystko układało się absolutnie po naszej myśli. SKS Fulimpex pokazał wówczas jak groźnym jest zespołem, bo tuż po przerwie na żądanie dla Darko Radulovicia zdobyli szybkie pięć punktów i wynik nie był dla nas już aż tak okazały.

Ostatecznie jednak w pierwszej kwarcie nic nie zapowiadało jeszcze katastrofy, bowiem utrzymaliśmy nad przyjezdnymi kilkunastopunktową przewagę. Druga odsłona wyglądała już zupełnie inaczej, bo ekipa z Kociewia coraz częściej wysyłała w naszą stronę poważne sygnały ostrzegawcze. Najpoważniejszym były punkty De'Monte Buckinghama, zdobyte pod sam koniec pierwszej połowy, po których zrobiło się tylko 36:32. Zdołaliśmy jednak jeszcze na to odpowiedzieć, więc do szatni schodziliśmy przy wyniku 40:32.

W trzeciej kwarcie było już tylko gorzej. Gorzej dlatego, że jakkolwiek byśmy się starali, nie byliśmy w stanie uciec starogardzianom na więcej niż pięć „oczek”. W wielu akcjach brakło nam wyrachowania, skuteczności, ale też niekiedy po prostu chłodnej głowy. Za to rywale cały czas grali bardzo konsekwentnie i mimo ich braków pod koszem w tym starciu, absolutnie nie dało się tego dostrzec, bo trener Radulović świetnie to maskował. Efekt tego był taki, że przed ostatnią kwarta mieliśmy tylko trzy punkty zapasu.

I jak się ostatecznie okazało, to nie wystarczyło. Mimo iż dwukrotnie prowadziliśmy nawet sześcioma punktami w Q4, to nie zdołaliśmy utrzymać zaliczki, która stopniała zwłaszcza po czteropunktowej akcji rywali. Jeden raz z linii trafił Rafał Komenda, a po zbiórce w ataku Daniela Ziółkowskiego, za trzy przymierzył Sebastian Kowalczyk. Jak się później okazało, nie było to ostatnie słowo „Kowala” w tym spotkaniu, który jeszcze później raz trafił szalony rzut za trzy, ale wtedy już SKS był na prowadzeniu, bo starogardzianom dał je Adrian Kordalski.

My za to pogubiliśmy się przeokrutnie w samej końcówce. Nie działało u nas nic, o czym najlepiej, najdobitniej niech świadczy przegrana końcówka 2:16 (od stanu 69:63), co ostatecznie przełożyło się na bolesną domową porażkę 71:79. Do poprawy zatem mamy bardzo dużo, bo ostatnie 4,5 minuty w naszym wykonaniu absolutnie nie powinno mieć miejsca w przypadku zespołu, który ma takie cele, jak my.

Enea Abramczyk Astoria Bydgoszcz – SKS Fulimpex Starogard Gdański 71:79 (24:13, 16:19, 18:23, 13:24)

Enea Abramczyk Astoria: Patryk Kędel 13, Martyce Kimbrough 12, Wojciech Dzierżak 11, Adam Kemp 8 (14 zb.), Karol Kamiński 4 - Karol Gruszecki 10, Jakub Andrzejewski 6, Michał Chyliński 5, Mikołaj Jamiołkowski 2.

SKS Fulimpex: De'Monte Buckingham 22, Arkadiusz Adamczyk 12, Adrian Kordalski 12, Rafał Komenda 7, Bartosz Majewski 0 - Sebastian Kowalczyk 19, Daniel Ziółkowski 7, Mateusz Górka 0.