Powiedzieć, że będzie to jak starcie Dawida z Goliatem, to jak nic nie powiedzieć. W 11. kolejce Bank Pekao S.A. I ligi mężczyzn podejmiemy na własnym terenie beniaminka tegorocznych rozgrywek, ekipę Żubrów Abakus Okna Białystok. Nasz najbliższy rywal nie poznał jeszcze w tym sezonie smaku wygranej.

Do każdego kolejnego rywala podchodzimy z olbrzymim szacunkiem. To jasne. Wielokrotnie zresztą podkreśla to nasz trener Grzegorz Skiba, bo pokora i wzajemny szacunek to w sporcie rzeczy nadrzędne. Mimo to nie da się ukryć, że to my jesteśmy wręcz murowanym faworytem sobotniego spotkania. Trudno, aby było inaczej, jeśli lider pierwszoligowej tabeli podejmie jej - na chwilę obecną - czerwoną latarnię.

Żubry na zaplecze ekstraklasy awansowały w dobrym stylu, osiągając cel po kilku latach dobijania się do bram I ligi. Niestety, ale już budowa zespołu pokazywała, że raczej nie będzie on się bił o czołowe lokaty w stawce. Wprawdzie do składu dołączyli Filip Stryjewski i Benjamin Didier-Urbaniak, ale pierwszego z nich nie ma już w drużynie (zastąpił go Karol Kutta), a były koszykarz między innymi Legii Warszawa gra po prostu mocno w kratkę i roli potencjalnego lidera do końca nie dźwiga.

Warto więc podkreślić, że to właśnie ściągnięcie Karola Kutty w miejsce Stryja wyszło ekipie na plus, bo nasz były rozgrywający z miejsca wpasował się w nowe otoczenie i średnio zdobywa co mecz po blisko 14 punktów (najwięcej w całym zespole). Niestety jednak dla białostoczan, to cały czas za mało. To cały czas nie wystarczyło do choćby jednego zwycięstwa w tym sezonie. A w sobotę my możemy odnotować swój dziesiąty triumf, co byłoby jednoznaczne z dziesiątą porażką Żubrów

Jasnymi punktami w ekipie są też Cezary Karpik i Rafał Szpakowski. To gracze z pozycji 1-2. Podobnie jak Karol Kutta. Im jednak bliżej kosza, tym problemy beniaminka się mnożą. Rozstanie się przed sezonem z Mateuszem Itrichem spowodowało, że drużyna została bez jakiegokolwiek środkowego w składzie. I choć Żubry nie cierpią na tym przesadnie w kwestii zbiórek (tu ciężar walki na tablicach rozkłada się na wielu zawodników), to jednak brak rasowego centra widać przede wszystkim w tym, że nie ma kogoś, kto będzie cyklicznie zdobywał punkty z pomalowanego i dobrze bronił dostępu do własnego kosza.

Każda kolejna porażka musiała powodować wewnętrzne frustracje, bo nie może być inaczej, skoro przegrywa się tydzień po tygodniu. Po ostatnim przegranym starciu do dymisji podał się trener drużyny, Roman Skrzecz. Do czasu znalezienia jego następcy, ekipę przejmuje więc dotychczasowy asystent, a zatem Dawid Malinowski.

Bez wątpienia działaczom Żubrów nie jest łatwo na trenerskim rynku, gdyż znalezienie kogoś, kto podejmie się ratowania zespołu z bilansu 0-9, należy do misji bardzo trudnych. Jednocześnie nie wszystko jest jeszcze stracone. W tym sezonie z ligi spadają dwie drużyny, a więc by pozostać w gronie pierwszoligowców, należy wyprzedzić dwóch rywali. Obecnie przed beniaminkiem znajdują się Weegree AZS Politechnika Opolska i Miners Katowice z bilansem 2-7.

Nie jest to więc strata nie do odrobienia, ale nie da się jednocześnie ukryć, że tak opolanie, jak i drużyna ze Śląska dysponują mocniejszymi składami, a więc i wyższym potencjałem. Mimo to, dopóki piłka w grze, wszystko może się zdarzyć. I dlatego raz jeszcze należy podkreślić, że musimy podejść do tego spotkania z maksymalną koncentracją, by nie powinęła się nam noga i byśmy nie sprawili samym sobie niemiłej niespodzianki.

Początek sobotniego starcia zaplanowano na godzinę 18:00. Biletów już praktycznie nie ma. Liczymy więc na kolejny sold out w trwającym sezonie! Tym bardziej, że w ostatnim domowym meczu (z ŁKS-em Coolpack Łódź) przegraliśmy. Chcemy więc wynagrodzić to naszym fanom i pokazać się w Grupa Moderator Arenie z bardzo dobrej strony!