Start Jacek Robak

Koszykarska rodzina, czyli Jacek Robak i jego synowie.
Historia - Wybitne sylwetki Doda艂: Pawe艂 Lorek: pi膮tek, 27 stycznia 2017 20:46

Tadeusz Nadolski (Express Bydgoski)

Rozmowa z by艂ym koszykarzem, Jackiem Robakiem, jednym z wielu wychowank贸w Astorii, kt贸ry karier臋 kontynuowa艂 w Lublinie, Toruniu i na koniec w 艢wieciu.

Tadeusz Nadoski: Czy w Pana rodzinie by艂 jakie艣 tradycje sportowe. Z tego, co wiem, swoj膮 przygod臋 ze sportem zaczyna艂 Pan od pi艂ki no偶nej.

Jacek Robak: Moi bracia garn臋li si臋 do sportu i ja poszed艂em ich 艣ladem. By艂 to prze艂om lat siedemdziesi膮tych i osiemdziesi膮tych. Polscy pi艂karze odnosili wtedy sukcesy i ka偶dy chcia艂 by膰 na przyk艂ad 鈥濨o艅kiem鈥. Starszy brat Rafa艂 zacz膮艂 trenowa膰 futbol. Pr贸bowa艂em i ja w bydgoskim Chemiku, ale szybko okaza艂o si臋, 偶e nie mam do tego predyspozycji. Wprost us艂ysza艂em od trenera cierpkie s艂owa, 偶e si臋 nie nadaj臋. W wieku dziewi臋ciu-dziesi臋ciu lat by艂o to bardzo bolesne, bo marzy艂em oczywi艣cie, 偶e b臋d臋 reprezentantem naszego kraju. Nie ma jednak tego z艂ego... Troch臋 roz偶alony sko艅czy艂em karier臋, zanim jeszcze j膮 rozpocz膮艂em. D艂ugo nie trwa艂o, jak w szkole pojawi艂 si臋 trener z Pa艂acu M艂odzie偶y i szuka艂 wysokich ch艂opak贸w. Ja w艣r贸d r贸wie艣nik贸w ju偶 wyr贸偶nia艂em si臋 wzrostem i dlatego wskaza艂 na mnie. Mog臋 jeszcze doda膰, 偶e obaj bracia - wspomniany ju偶 Rafa艂 i drugi Zbyszek - dalej zajmuj膮 si臋 sportem, graj膮 bowiem p贸艂profesjonalnie w... szachy.

Przeszed艂 Pan typow膮 dla wielu koszykarzy Astorii drog臋. Od Pa艂acu M艂odzie偶y, w kt贸rym pierwszym Pana trenerem by艂 Marian Szulakowski, przez klasy sportowe w 贸wczesnej Szkole Podstawowej nr 47 przy obecnej ulicy Czartoryskiego.

Na pocz膮tku by艂o to na pewno zabawa, z czasem by艂o to ju偶 na powa偶nie. Ju偶 w podstaw贸wce trenowali艣my praktycznie codziennie. R贸wnolegle brali艣my udzia艂 w rozgrywkach szkolnych i mi臋dzyszkolnych. Do mojej klasy chodzili mi臋dzy innymi Krzysiu Bebyn i Andrzej Raczkiewicz, kt贸rzy p贸藕niej, podobnie jak ja, te偶 znale藕li si臋 w pierwszym sk艂adzie senior贸w. Na tym etapie najwi臋cej zawdzi臋czam trenerowi Paw艂owi Bazylemu, kt贸ry zaszczepi艂 nam tak膮 rado艣膰 do uprawiania tej dyscypliny i bardzo mnie zmotywowa艂. Gdy wkroczyli艣my w wiek kadeta, przej膮艂 nas Aureliusz Go艣ciniak.

By艂 Pan jednym z wielu ch艂opak贸w z rocznika 1968-1969, kt贸rzy w koszulkach Astorii 艣wi臋cili sukcesy w rozgrywkach m艂odzie偶owych i to w skali kraju.

Tu opr贸cz ju偶 wspomnianych, mo偶na jeszcze wymieni膰, mi臋dzy innymi, Wojciecha Warczaka, Grzegorza Skib臋, Dariusz Barszczyka. Rzeczywi艣cie, wywalczyli艣my z艂oty i br膮zowy medal mistrzostw kraju kadet贸w oraz z艂oto i srebro w艣r贸d junior贸w.

W sezonie 1988/1989 seniorzy Astorii po raz pierwszy awansowali do I ligi, czyli dzisiejszej ekstraklasy. By艂a to ekipa z艂o偶ona wy艂膮cznie z wychowank贸w. Mia艂 Pan du偶y wk艂ad w ten awans?

By艂em bardziej zmiennikiem, takim si贸dmym, 贸smym zawodnikiem, ale oczywi艣cie swoj膮 cegie艂k臋 do sukcesu do艂o偶y艂em. By艂a to bardzo fajna dru偶yna Kilku starszych gracz, jak Leszek Prusak, Jarek Klimaszewski, Zbyszek Pr贸chnicki, ci膮gn臋艂o gr臋. Sk艂ad uzupe艂nia艂a m艂odzie偶, g艂odna sukces贸w. Na treningach by艂a atmosfera pracy, a mi臋dzy nami nies艂ychana rywalizacja, ale takiej sportowej, w dobrym rozumieniu tego s艂owa. Nie chodzi艂o o ty, by jeden drugiemu udowadnia艂, 偶e jest lepszy.聽

By艂 Pan zawodnikiem obwodowym. Czy czu艂 si臋 Pan lepiej jako rozgrywaj膮cy, czy jako rzucaj膮cy?聽

Jak trzeba by艂o, to gra艂em na jedynce, ale lepiej si臋 czu艂em na dw贸jce.

Ci, co Pana pami臋taj膮 z boiska, twierdz膮, 偶e by艂 Pan bardzo dobrym obro艅c膮.

呕eby dobrze gra膰 na jakim艣 poziomie, trzeba mie膰 specjalizacj臋. W pewnym momencie swojej kariery doszed艂em do wniosku, 偶e skoro nie mam rewelacyjnie u艂o偶onego rzutu i nie mam szans na bycie super snajperem, to musz臋 ci臋偶ko pracowa膰, by膰 takim boiskowym rzemie艣lnikiem, i dor贸wna膰 najlepszym, zw艂aszcza Amerykanom, kry膰 ich skutecznie. W latach dziewi臋膰dziesi膮tych du偶o ogl膮dali艣my NBA, a tam wszystko zaczyna si臋 od mocnej defensywy. To mi przemawia艂o do wyobra藕ni.

Do艣膰 szybko odszed艂 Pan z Astorii, po awansie do I ligi, zaraz po uko艅czeniu szko艂y 艣redniej w roku 1989.

Matur臋 zda艂em w Technikum Samochodowym i wieku 20 lat wyjecha艂em do Lublina. My艣la艂em o studiach na politechnice i chcia艂em to po艂膮czy膰 z gr膮 na w miar臋 wysokim poziomie. Lublin by艂 dobrym wyborem. Studiowa艂em na Politechnice Lubelskiej, na Wydziale Mechanicznym budow臋 maszyn i wyst臋powa艂em w tamtejszym AZS-ie.

By艂a to chyba do艣膰 trudna decyzja. Zostawi膰 w Bydgoszczy wszystko, rodzin臋 i skoczy膰 na g艂臋boka wod臋.

Ja tego nie 偶a艂uj臋. AZS te偶 by艂 dru偶yn膮 m艂od膮, z ambicjami, kt贸ra zdoby艂a mistrzostwo Polski junior贸w, gdzie my zaj臋li艣my drugie miejsce. Cz臋艣膰 tych ch艂opak贸w zna艂em z kadry. Tak 偶e dobrze si臋 tam zaaklimatyzowa艂em, a zesp贸艂 szybko awansowa艂 do I ligi.

艁膮czenie nauki na do艣膰 ci臋偶kich studiach z zawodowym uprawianiem koszyk贸wki nie by艂o chyba spraw膮 艂atw膮?

Kosztowa艂o mnie to wiele nieprzespanych nocy. Trzeba by艂o si臋 uczy膰, ci膮gle wykonywa膰 rysunki i projekty. Ale taki mia艂em cel,. Tak wysoko sobie postawi艂em poprzeczk臋 i... uda艂o si臋. Musz臋 te偶 podkre艣li膰, 偶e klub bardzo szed艂 mi na r臋k臋.

Po Lublinie w Pana koszykarskiej karierze w 1994 roku pojawi艂 si臋 Toru艅. Sk膮d ten wyb贸r? Dlaczego nie Astoria?

My艣la艂em nawet o tym. Tym bardziej, 偶e dzwoni艂 do mnie 贸wczesny kierownik sekcji, Zbigniew S艂ab臋cki, i namawia艂 do powrotu do Bydgoszczy. Oba zespo艂y wyst臋powa艂y w贸wczas w II lidze, ale w Toruniu by艂y szanse na awans i tam dosta艂em du偶o lepsz膮 ofert臋 ni偶 mog艂a mi zagwarantowa膰 Astoria.聽

Z AZS-em Toru艅 rozsta艂 si臋 Pan w 1999 roku.

W ostatnim roku wycofa艂 si臋 sponsor, firma Elana, klub popad艂 w tarapaty finansowe i rozwi膮za艂em dwuletni w贸wczas kontrakt. Mia艂em ju偶 trzydzie艣ci lat i my艣la艂em powoli o zako艅czeniu kariery.

W tym czasie by艂 Pan bardzo blisko powrotu na 鈥瀞tare 艣mieci鈥. Zacz膮艂 Pan treningi w Bydgoszczy.

Tak. Pojecha艂em nawet na ob贸z z ch艂opakami . Na pieni膮dze ju偶 nie patrzy艂em, bo zacz膮艂em prac臋 w 艣wieckiej firmie Frantschach (obecnie Mondi, niegdy艣 Zak艂ady Celulozy i Papieru - dop. T.N.), w dziale sprzeda偶y. Praca w zak艂adach wi膮za艂a si臋, mi臋dzy innymi, z wieloma wyjazdami, i zda艂em sobie spraw臋, 偶e nie b臋d臋 m贸g艂 tego po艂膮czy膰 z gr膮 w 鈥濧艣cie鈥. I dlatego do podpisania kontraktu nie dosz艂o.

Ci膮gn臋艂o jednak wilka do lasu. W sezonie 2000/2001, po roku przerwy, wr贸ci艂 Pan do gry - w III lidze w Polpaku 艢wiecie.

Przez ten rok przyby艂o mi troch臋 kilogram贸w (艣miech) i uzna艂em, 偶e trzeba si臋 troch臋 porusza膰. W sumie w Polpaku sp臋dzi艂em trzy sezony.

I przyszed艂 czas powiedzie膰 sobie do艣膰.

Mia艂em ju偶 35 lat, awansowa艂em na kierownika sprzeda偶y i zda艂em sobie spraw臋, 偶e nie b臋d膮 ju偶 m贸g艂 艂膮czy膰 pracy zawodowej z uprawianiem sportu.

Tak si臋 Pana 偶ycie u艂o偶y艂o, 偶e rodzina Robak贸w mog艂aby wystawi膰 na parkiecie jedn膮 ca艂kiem niez艂膮 pierwsz膮 pi膮tk臋 zawodnik贸w.

(艣miech). Rzeczywi艣cie mam czterech syn贸w. Piotr, kt贸ry dobrze pami臋ta moje wyst臋py na boisku, gra obecnie w Legii Warszawa. Jak go oceniam? Szanuj臋 przede wszystkim to, 偶e powoli pnie si臋 do g贸ry. Jako zawodnik ma bardzo dobrze u艂o偶ony rzut, czego troch臋 mu zazdroszcz臋, bo ja takiego nie mia艂em. Poza tym ma g艂ow臋 do grania. Ci臋偶ko pracuje nad obron膮, na co ci膮gle mu zwraca艂em uwag臋, bo 艂atwo si臋 rzuca, ale defensywa te偶 jest bardzo istotna. Pawe艂 jest zawodnikiem Astorii, cho膰 drugi sezon zmaga si臋 z powa偶n膮 kontuzj膮, ale mimo 偶e los mu ci膮gle rzuca k艂ody pod nogi, nie rezygnuje, i zamierza wr贸ci膰 do gry, z czego jestem dumny i co mnie bardzo cieszy.

S膮 jeszcze 16-letni Marek i 12-letni Micha艂...

Marek pr贸bowa艂 troch臋 koszyk贸wki, troch臋 pi艂ki no偶nej. Micha艂 te偶 pr贸bowa艂 obu tych dyscyplin. Ostatecznie postawi艂 na basket i jest zawodnikiem Novum Bydgoszcz.

Z 偶ycia i kariery jest Pan zadowolony.

Bardzo. Mam czterech syn贸w, o czym zawsze marzy艂em, mam wspania艂膮 偶on臋 Joann臋, kt贸ra po艣wi臋ci艂a si臋 dla mnie i dla rodziny, bo wychowa膰 czterech takich ch艂op贸w, to nie jest 艂atwa spraw膮. Szanuj膮 j膮 za to, 偶e w pewnym momencie po艣wi臋ci艂a swoj膮 karier臋 zawodow膮, by zaj膮膰 si臋 domem. Teraz ma ju偶 wi臋cej czasu i mog艂a wr贸ci膰 do pracy. Mam wiele fajnych wspomnie艅. W 2014 roku juniorzy Novum/Astorii z Paw艂em w sk艂adzie pod wod膮 Przemys艂awa Gierszewskiego wywalczyli we Wroc艂awiu br膮zowy medal mistrzostw Polski. W tej samej hali, w kt贸rej ja 29 lat wcze艣niej z kolegami stan臋li艣my na najwy偶szym stopniu podium MP kadet贸w. By艂em tam na miejscu i bardzo cieszy艂em si臋 z sukcesu tej dru偶yny i mojego syna. 艁za si臋 w oku zakr臋ci艂a. Generalnie mog臋 powiedzie膰, 偶e sportowo si臋 spe艂ni艂em, cho膰 nie uda艂o mi si臋 znale藕膰 w reprezentacji Polski senior贸w. I mam jeszcze jedno niedoko艅czone marzenie zwi膮zane z tym, 偶e nigdy po odej艣ciu ju偶 nie uda艂o mi si臋 wr贸ci膰 do Astorii, cho膰 bardzo cz臋sto o tym my艣la艂em.

O trenerce Pan nie my艣la艂?

Mo偶e przez moment. Ale bardzo kr贸tko. Mia艂em zdecydowanie lepsze perspektywy zawodowe poza sportem w mocnej firmie mi臋dzynarodowej. A trener to wiadomo, jest jak saper. Myli si臋 tylko raz. Raz jest na wozie, raz pod wozem. To bardzo niepewna profesja.