Start Hilary Gierszewski

Hilary Gierszewski: typowa jedynka z dobrym rzutem
Historia - Wybitne sylwetki Doda艂: Pawe艂 Lorek: niedziela, 28 lutego 2016 21:30

Tadeusz Nadolski (Express Bydgoski)


Na pocz膮tek zawsze zaczynamy od pytania - jak to si臋 sta艂o, 偶e wybra艂 Pan w艂a艣nie koszyk贸wk臋?

Hilary Gierszewski: Z bardzo prostej przyczyny. Mieszka艂em w samym centrum Bydgoszczy przy ulicy Reja, obok przy ul. Konarskiego by艂a sala, gdzie trenowali zawodnicy Astorii. Maj膮c 12-13 lat zacz膮艂em chodzi膰 na zaj臋cia, tak, 偶eby tylko si臋 pobawi膰. Formalnie do klubu, kt贸ry gra艂 w lidze okr臋gowej, co najwy偶ej trzeciej, zapisa艂em si臋 wiosn膮 1962 roku w wieku 15 lat. Pami臋tam, 偶e w dru偶ynie wyst臋powali w贸wczas, mi臋dzy innymi, Jurek Drozdowski, p贸藕niejszy dziennikarz sportowy (przed przej艣ciem na emerytur臋 pracowa艂 tak偶e w 鈥濫xpressie Bydgoskim - dop. T.N.), Seweryn Ochma艅ski, Franciszek Stasi艅ski, Micha艂 Baranowski. Moim pierwszym trenerem by艂 Jan Deja. W Astorii gra艂em chyba niepe艂ne dwa sezony, po czym z dwoma innymi graczami 艣ci膮gn臋li mnie do Zawiszy, bo potrzebowali zawodnik贸w na mistrzostwa Wojska Polskiego junior贸w. I tam ju偶 zosta艂em. Jak si臋 sezon zacz膮艂, pracowa艂em bardzo intensywnie. Potrafi艂em przychodzi膰 na trzy treningi dziennie - najpierw po po艂udniu z juniorami, potem z dziewczynami, kt贸re wyst臋powa艂y w II lidze i na koniec, pod wiecz贸r, z seniorami. Szybko wi臋c nadgoni艂em zaleg艂o艣ci wynikaj膮ce z do艣膰 p贸藕nego w stosunku do koleg贸w rozpocz臋cia kariery.


Znany by艂 Pan z wysokich umiej臋tno艣ci strzeleckich. Czy to by艂a kwestia talentu, czy ci臋偶kiej pracy?

Na pocz膮tku nie zdobywa艂em zbyt wielu punkt贸w. Dopiero, gdy Henryka Pietrzaka zast膮pi艂 Zygmunt Weigt - ju偶 po przeniesieniu sekcji do Astorii w 1971 roku - zosta艂em postawiony pod 艣cian膮. Weigt powiedzia艂 mi, 偶e jak nie b臋d臋 zdobywa艂 20 punkt贸w, to nie b臋d臋 gra艂. I musia艂em zacz膮膰 rzuca膰, a rzut mia艂em i lubi艂em rzuca膰. Potrafi艂em pod rz膮d trafi膰 60, 70, 80 osobistych. To wynika艂o z intensywnego treningu, kt贸ry zaaplikowa艂 mi jeszcze w szkole budowlanej trener Deja. W ka偶dej wolnej chwili musia艂em meldowa膰 si臋 w sali. Podczepia艂 on pod tablic臋 dwie po艂膮czone ze sob膮 siatki bramkarskie, po kt贸ry spadaj膮ce pi艂ki - w sumie cztery jednocze艣nie - wraca艂y do mnie. A ja wykonywa艂em w ci膮gu dnia oko艂o tysi膮ca rzut贸w jeden za drugim.

Szybko znalaz艂 si臋 Pan w pierwszej pi膮tce dru偶yny Zawiszy.

Tak. Gdzie艣 po p贸艂 roku ostrego treningu w roku 1964, gdy wojskowi spadli z I ligi (dzi艣 ekstraklasy - dop. T.N.) zacz膮艂em pojawia膰 si臋 w wyj艣ciowym sk艂adzie - mi臋dzy innymi z Januszem Sarbinowskim, Zygmuntem Weigtem, Ryszardem Mogie艂k膮..

By艂 Pan rozgrywaj膮cym...

Tak, typow膮 jedynk膮. Bardzo lubi艂em biega膰 do szybkiego ataku. Jak tylko widzia艂em, 偶e kolega ma szanse zebrania pi艂ki ju偶 wyrywa艂em do przodu..


W 1971 roku, jak ju偶 Pan wspomina艂, ca艂a dru偶yna zosta艂a przeniesiona do Astorii. Wr贸ci艂 wi臋c Pan na stare 艣mieci.

Tak si臋 z艂o偶y艂o, 偶e przez ca艂y sezon 1970/1971 z powodu powa偶niej kontuzji nie gra艂em. Zesp贸艂 spad艂 z drugiej do trzeciej ligi i sekcja koszyk贸wki w wojskowym klubie zosta艂a zlikwidowana.


Wi臋kszo艣膰 贸wczesnych zawodnik贸w 鈥濧sty鈥 nie otrzymywa艂o 偶adnego wynagrodzenia. Jak to by艂o w Pana przypadku?

Ja i Zbyszek S艂ab臋cki ca艂y czas byli艣my na etatach wojskowych, 艂膮czy艂em wi臋c prac臋 zawodow膮 z uprawianiem koszyk贸wki. Zaczyna艂em jako sier偶ant, a sko艅czy艂em jako starszy chor膮偶y sztabowy. Otrzymywali艣my wi臋c normalne pensje. W Astorii, jak pami臋tam, dostawa艂em z klubu dodatkowo oko艂o 300 z艂otych (wino marki wino kosztowa艂o w tych czasach 17 z艂, najta艅sze papierosy marki 鈥濻port鈥, a potem 鈥濸opularne鈥 - 3,50 z艂, 鈥濩armeny鈥 - 18 z艂, bilety tramwajowe - 1 z艂, lody z budki 1,2 z艂, buty oko艂o 250 z艂 - dop. T.N.).

W 1977 roku, w wieku trzydziestu lat, a wi臋c stosunkowo wcze艣nie, zako艅czy艂 Pan karier臋. Dlaczego?

Zerwa艂em 艣ci臋gno Achillesa. Przeszed艂em dwie operacje, wstawiono mi sztuczne 艣ci臋gno, kt贸re organizm odrzuci艂. Mia艂em problemy z chodzeniem, a o graniu nie by艂o ju偶 mowy.

Pojawi艂o wi臋c si臋 pytanie, co dalej?

Dosta艂em propozycj臋 pracy w dziale organizacyjnym Zawiszy. I tam zakotwiczy艂em na dwa lata. P贸藕niej zosta艂em kierownikiem klubowego hotelu.

Z basketem jednak Pan zupe艂nie nie zerwa艂?

Nie. W latach 1979 - 1982 by艂em drugim trenerem przy Jurku Nowakowskim w Astorii. Potem zesp贸艂 obj膮艂 Maciej Mackiewicz. W 1983 wr贸cili艣my do II ligi, a w 1989 awansowali艣my po raz pierwszy w historii do I ligi. W tym momencie zesp贸艂 ponownie obj膮艂 Jerzy Nowakowski. Maciej i ja uznali艣my, 偶e wobec braku wzmocnie艅, nie ma widok贸w na to, 偶eby si臋 utrzyma膰. I tak te偶 si臋 sta艂o. Astoria po roku wr贸ci艂a do II ligi. To by艂 m贸j koniec zwi膮zk贸w z koszyk贸wk膮.

Nie ci膮gn臋艂o Pana, by zosta膰 鈥瀙ierwszym鈥?

Na to nie pozwala艂a mi praca zawodowa. Wiadomo, na pewnym poziomie trzeba trenowa膰 dwa razy dziennie. A ja nie mog艂em sobie pozwoli膰, by rzuci膰 pewn膮 posad臋, dzi臋ki kt贸rej dorobi艂em si臋 szybszej emerytury, na kt贸r膮 przeszed艂em ju偶 w 1993 roku. P贸藕niej otworzy艂em dzia艂alno艣膰 gospodarcza, kt贸r膮 prowadz臋 do dzi艣.

Na pocz膮tku lat dziewi臋膰dziesi膮tych by艂 jeszcze kilkuletni epizod zwi膮zany z tak zwan膮 Fundacj膮 鈥瀂awisza Football鈥.

By艂 to do艣膰 nowatorski jak na tamte lata pomys艂, kt贸rego jednym z autor贸w by艂 贸wczesny szef klubu Piotr Bierwagen. Mieli艣my wszystko pouk艂adane pod k膮tem europejskich puchar贸w. Fundacja zarabia艂a pieni膮dze dla I-ligowego zespo艂u, dostali艣my m.in. bardzo nowoczesny autokar marki 鈥濾olvo鈥. Ale z r贸偶nych powod贸w to si臋 sko艅czy艂o, a dru偶yna szybko opu艣ci艂a szeregi najlepszych, do kt贸rych wr贸ci艂a dopiero po kilkunastu latach.

Z koszyk贸wk膮 jednak nigdy Pan tak do ko艅ca nie zerwa艂.

Ale od lat ju偶 tylko jako kibic...