Start

Czasem trzeba zrobić jeden krok w tył, aby zrobić dwa kroki do przodu
Seniorzy - Wydarzenie tygodnia Dodał: Paweł Lorek: piątek, 27 grudnia 2013 10:39

W przerwie świątecznej czas na podsumowanie występów naszej drużyny po pierwszej części sezonu. O analizę gry naszych zawodników pokusił się Paweł Lorek, który zmagania naszych koszykarzy obserwuje na co dzień z kibicowskich trybun.

 

Jest to już kolejny sezon, w którym gramy praktycznie w niezmienionym składzie. Drużynę przed sezonem wzmocnili Marcin Kowalewski (z Sidenu za Laydycha) oraz Szymon Milczyński (Wilki Morskie - II liga - za Frasia). Jak się później okazało, drużyna na papierze wyglądała jeszcze silniejsza, ponieważ Sebastian Laydych, powrócił do naszego miasta po nieudanej, krótkiej historii z Polfarmexem Kutno (kontuzjowany achilles).

To, co zaintrygowało moją skromną osobę już na konferencji przedsezonowej, było przedłużenie współpracy z Jarosławem Zawadką, choć decyzja ta na pewno nie była zaskoczeniem.  To, co miało stać murem za siłą Astorii, na dzień dzisiejszy na pewno nie jest dewizą czarno - czerwonych. Nasi koszykarze słabiej spisują się na wyjazdach, w ich szeregach momentami widoczny jest brak zgrania, mimo iż trener współpracował z praktycznie tą samą grupą zawodników niemal 4 lata.

Ewidentnie tej ekipie potrzebny był / jest lodowaty prysznic. W debiutanckim sezonie w I lidze (nie chodzi o historię klubu, lecz sezon 2010/11) gra wychodziła nam chyba lepiej. Nie ma co ukrywać, wiele zespołów w Polsce przeżywa aktualnie kryzys finansowy, szczególnie na parkietach zaplecza ekstraklasy. Świadczy o tym zaproszenie do tych rozgrywek m. in. dla naszej ekipy oraz zmniejszenie liczby startujących drużyn z 16 do 14. Również wg potencjału, drużyny w ligowej tabeli można podzielić na dwie części: miejsca 1-9 oraz 10-14. Różnica w składach, regularności drużyn w wygrywaniu spotkań są widoczne gołym okiem.

Niestety bydgoszczanie do tej pory zanotowali tylko 3 zwycięstwa. Dodatkowo dwie z tych wygranych zanotowaliśmy na własnym parkiecie (z Jaworznem i Stargardem Szczecińskim). Oczywistym było, że naszym celem numer jeden na obecny sezon jest utrzymanie 1 ligi w Bydgoszczy, co w kontekście tylko jednego spadkowicza, jest na pewno łatwiejszym zadaniem, niż w poprzednich sezonach. Naszą ekipę stać jednak na dużo lepszą grę, i mimo iż walczymy na parkiecie do samego końca, to po pierwszej rundzie liczba zwycięstw nie zadawala chyba nikogo, szczególnie że wiem, iż stać Astorię na więcej.

 

Ciąg dalszy defensywnego problemu

Niestety w pierwszej rundzie obecnego sezonu traciliśmy dużo punktów. Co za tym oczywiście idzie, mamy aktualnie najsłabszą obronę w lidze. Nie jest to na pewno powód do dumy dla naszych koszykarzy i należy mieć nadzieję, że w przerwie świątecznej drużyna wraz z trenerem właśnie nad poprawieniem tego elementu będzie pracować najmocniej.

Kibice znający się na koszykówce doskonale wiedzą, że właśnie defensywa jest kluczem do sukcesów i zwycięstw. Dla przykładu w trzech wygranych dotychczas spotkaniach, nasza średnia traconych punktów była równa 67,0 pkt.. To zaledwie o 4 punkty gorszy wynik, ile wynosi średnia traconych punktów najlepszej defensywy w lidze (Krosno 63,0 pkt.). Ogółem jednak, nasz zespół notuje najsłabszą efektywność defensywną na 100 posiadań - 107,28.

Niestety nasi zawodnicy nie nadrabiają braków defensywnych dużo lepszym atakiem, tak jak miało to miejsce chociażby na początku sezonu. W prawdzie Astoria zdobywa aktualnie 73,85 pkt., co daje nam 7 atak w lidze, ale w efektywności ofensywnej na 100 posiadań jest to już tylko 9 miejsce przy średniej 96,48 pkt.. W ogólnym bilansie efektywności zajmujemy więc pozycję równą z tą, którą zajmujemy w tym momencie w ogólnej tabeli rozgrywek (11 m. przy -10,8).

Co ciekawe, nasza drużyna jest najszybciej grającym kolektywem. Fanom ligi spod znaku NBA, mylnie może się tutaj kojarzyć to z drużyną Phoenix Suns za czasów Mike'a D'Antoniego, Amare Stoudemire'a oraz Steve Nasha. Była to drużyna oparta na szybkim ataku (akcje kończone rzutem często w 8 sekundzie akcji) i odpuszczaniem obrony. Tylko to drugie może kojarzyć się z bydgoskim zespołem, choć na pewno nie taki był zamiar. Astoria zalicza 76 posiadań w meczu (drugi jest lider z Krosna - 74,99). Rzuty zza łuku stanową jednak tylko 28% naszych akcji w ataku (oczywiście tych zakończonych rzutem)

 

Comeback Krutikowa

Po 10 latach rozłąki, na ratunek czarno – czerwonym przychodzi żywiołowy i ekscentryczny trener, jakim jest Aleksander Krutikow. Nikomu nie trzeba przedstawiać jego metryki, jest doskonale znany w naszym regionie. Osobiście bardzo ucieszyłem się z takiej decyzji, ponieważ: 1) był to mój typ na to stanowisko od dłuższego czasu i 2) jest to trener charyzmatyczny i potrafiący wydusić z zawodników wolę walki. Właśnie ten ostatni fakt wydawał mi się decydujący w kontekście potencjalnej zmiany szkoleniowca.

Dwa spotkania pod wodzą nowego trenera za nami i na razie obraz gry naszego zespołu powoli zaczyna się zmieniać. Oglądałem tylko jedno z nich i na pewno należy wyróżnić zaangażowanie i wprowadzanie nowych zagrywek. Astoria w tych dwóch meczach rzuciła średnio 58,5 pkt. (ok. 15 punktów mniej niż średnia z rundy) i straciła przy tym 81,5 pkt. (czyli ok. o 1 punkt mniej).

Trener Krutikow podkreślał w wywiadach, że rozpoczął treningi od podstaw i pracy nad ofensywą. Zmiany nie były może aż nadto widoczne w ostatnim spotkaniu, nasi koszykarze wyglądali jak ekipa dopiero „ucząca się” nowej myśli trenerskiej. Trzeba jednak podkreślić, że po tak długim okresie spędzonym pod wodzą Jarosława Zawadki (4 lata), trochę czasu upłynie, zanim kibice dojrzą efekty zmian w grze. Zgodnie z popularnym powiedzeniem „czasem w życiu trzeba zrobić jeden krok w tył, aby zrobić dwa kroki do przodu”.

Tak czy inaczej, nasz nowy trener ma wielki orzech do zgryzienia pod względem prawie każdego elementu koszykarskiego. Niestety poniżej oczekiwań spisuje się u nas duet rozgrywających Paweł Lewandowski - Adrian Barszczyk i mimo dobrej umiejętności kozłowania Piotra Robaka (tzw. combo guard), czuje się on dużo lepiej na pozycji rzucającego obrońcy. Głowa drużyny nie ma więc szerokiego pola manewru w tej kwestii. Do poprawienia są też dwa elementy, w których zajmujemy przedostatnie miejsca wśród pierwszoligowców: straty oraz przechwyty.

 

Brakuje zespołowości i lidera

W bieżącym sezonie przekonujemy się, że Astorii brakuje zespołowej gry i lidera, który w trudnych momentach pociągnąłby zespół do walki. Taką rolę przywódcy w ubiegłym sezonie zajmował Mateusz Bierwagen. Chociaż w sezonie 2013/14 nadal jest to 3 strzelec ligi (śr. 15,5 pkt. na mecz), to ewidentnie zadanie utrudnia mu skupianie na nim właśnie obrony rywali. Wiele drużyn wychodzi z założenia, że kiedy zatrzymają atak i wjazdy podkoszowe Bierwagena, to Astoria ma problem z organizacją gry. Co ciekawe Mateusz jeszcze do meczu w Poznaniu notował śr. 18,6 pkt., w 4 ostatnich meczach jest to już 8,5 pkt. na spotkanie.

Ciężko jest jednak wskazać innego zawodnika, który w znacznym stopniu zbliżyłby się do gry nazywanej regularną, która jest tak istotna w tej dyscyplinie sportu. To, co nowy trener będzie chciał zmienić w niedalekiej przyszłości, nosi nazwę „zespołowa koszykówka”. Na ten moment Astoria zajmuje bowiem dopiero 10 pozycję pod względem rzutów asystowanych (50.6%).

Mankamentem nadal pozostają zbiórki oraz rzuty wolne. Pierwsze jest spowodowane brakiem centymetrów pod koszem, a także nieefektywnym zastawianiem po bronionej stronie boiska, co także przekłada się na małą liczbę zbiórek ofensywnych. W drugiej statystyce zanotowaliśmy progres względem poprzednich sezonów, ale dalej musimy pracować nad poprawą tego elementu, bowiem zajmujemy aktualnie 10. miejsce, choć cała liga nie prezentuje się wybitnie pod względem tej statystyki (pierwszy Sokół ma 78,5%).

 

Ocena zawodników po pierwszej rundzie

Mateusz Bierwagen (średnio 29 min., 15,5 pkt., 4,8 zb., 1,5 as.) - w dalszym ciągu lider drużyny i nikt nie zbliża się do jego poziomu. Znajduje się w top 5 wskaźnika wykorzystania zawodnika (27,95%).

Marcin Kowalewski (30 min., 10,5 pkt., 5,5 zb., 2,2 as.) - po jego transferze spodziewano się chyba większej ilości celnych rzutów zza łuku (śr. 1 celna trójka na mecz), skutecznie walczy na tablicach (5,5 zb.). Ma najlepszy +/- PER 40 w całej drużynie, choć to dopiero 87 wynik w lidze (-4,28). Ogólnie mocny punkt zespołu.

Dorian Szyttenholm (21 min., 10,4 pkt., 4,2 zb., 1,5 as.)- tak jak cała drużyna, przeplata lepsze mecze z gorszymi. W dalszym ciągu ma problemy z faulami (musi walczyć w wyższymi graczami pod koszem) i większość akcji kończy w obrębie metra od kosza (56% za 2).

Piotr Robak (28 min., 9,7 pkt., 4,2 zb., 1,9 as.) - przyjmuje rolę combo - guarda (rozgrywający i rzucający obrońca), wydaje się, że zrobił największe postępy w całej drużynie. W 364 minuty z nim na parkiecie, drużyna ma efektywność -9,8 na 100 posiadań.

Filip Małgorzaciak (18 min., 7,2 pkt., 1,3 zb., 1 as.) – nadal solidny strzelec z dystansu (40%). W ostatnich dwóch meczach pod wodzą Krutikowa dostawał mniejszą ilość minut na parkiecie, ale to młody i ambitny gracz, który na pewno potwierdzi swoimi umiejętnościami przydatność dla drużyny.

Szymon Milczyński (14,5 min., 6,8 pkt., 4,5 zb., 0,2 as.) - wszelkie opinie na jego temat, opierają się na porównaniach z byłym rezerwowym centrem Astorii Wojciechem Frasiem. Nie jest to gracz tego samego pokroju, ciągle uczy się koszykówki na najwyższym poziomie. Jest jednak w Top 6 wskaźnika zbiórek w lidze (18,99%).

Paweł Lewandowski (26 min., 6,1 pkt., 2,3 zb., 3,3 as.) - Nadal najlepszy podający drużyny (3.3 asysty), jednak przy tym notuje 2.8 straty na mecz. Zalicza również regres w skuteczności rzutów. Drużyna z nim na parkiecie rzuca średnio 98 pkt. i traci 104,3 pkt. na 100 posiadań. Zdecydowanie słabsza forma w tym sezonie, liczę na powrót starego, dobrego Lewego w rundzie rewanżowej.

Sebastian Laydych (16 min., 5,7 pkt., 2,2 zb., 0,4 as.) - wydaje się, jakby po kontuzji wracał na właściwe tory. Do meczu w Poznaniu notował tylko 3,1 pkt., a w 4 ostatnich spotkaniach jest to już 10,3 pkt.. Drużyna bardzo potrzebuje jego skutecznych rzutów dystansowych z ławki.

Adrian Barszczyk (15 min., 2,5 pkt., 1,4 zb., 1,2 as.) – jest rezerwowym rozgrywającym drużyny i niestety ma problemy z organizacją gry na boisku. W 164 minuty z nim na parkiecie, drużyna notuje bardzo słaby bilans -24,1 pkt. Na 100 posiadań.

Karol Obarek (9 min., 1,7 pkt., 0,6 zb., 0,6 as.) - głęboki rezerwowy, który do tej pory rzucił tylko 12 punktów w 64 minuty spędzone na parkiecie. 31 grudnia skończy 20 lat, ciągle uczy się dorosłej koszykówki, gra również w rezerwach Astorii w III lidze.

Karol Kutta (4 min., 1 pkt., 0 zb., 0 as.) - lada dzień skończy 17 lat, przeplata występy na zapleczu ekstraklasy z tymi w III lidze. W tych drugich rozgrywkach prezentuje się bardzo dobrze, co pozwala z optymizmem śledzić rozwój jego kariery. Co ciekawe drużyna seniorów w 10,6 minuty z nim na parkiecie ma najlepszy bilans efektywności (zdobywa 92 punkty i traci 96 na 100 posiadań).

 

Z najdłużej grających formacji:

Najlepsza: Lewandowski – Robak – Bierwagen – Kowalewski - Szyttenholm (120,5 min., +27)

Najgorsza: Lewandowski – Robak – Bierwagen – Kowalewski - Milczyński (32,7 min., -12)

 

Mogę więc rzec, że Astoria ma spory potencjał na to, żeby spokojnie w tej lidze się utrzymać. Drużyny takie jak Spójnia, Politechnika, Jaworzno czy nawet Pruszków, tak samo jak my przegrywają mecz za meczem. Dzięki temu przy dobrym terminarzu w rundzie rewanżowej (8 z 13 spotkań zagramy w domu), mamy spore szanse na zajęcie nawet 10 pozycji. Gdyby jednak Astorii przyszło grać w play – out, to chyba zbieg najgorszych możliwych zdarzeń musiałby nas zepchnąć na to jedno miejsce powodujące spadek z ligi.

Jest to jednak tylko i aż sport, więc bydgoszczanie wraz z nowym rokiem muszą poprawić jakość swojej gry. Wierzę, że nowy trener Krutikow swoimi zagrywkami i usprawnieniami spowoduje dużo lepszy obraz naszej postawy. Myślę, że po sezonie, najlepszym rozwiązaniem będzie natomiast pozostawienie na stanowisku trenerskim Białorusina, który sam powinien dobrać sobie do składu koszykarzy i przejść z nimi od podstaw okres przygotowawczy.

Nasza postawa, szczególnie w ostatnich meczach może nie napawa optymizmem, ale wszyscy kibice z grodu nad Brdą wierzą jednak w hasło „do trzech razy sztuka”, że za tym trzecim razem w I lidze uda się utrzymać na zapleczu ekstraklasy. Najlepiej bez niepotrzebnych nerwów. W tym celu, przez wszystkie najbliższe 13 spotkań, Astoria musi zagrać w pełni zmotywowana i z wolą walki. Tak jak Ci koszykarze przyzwyczaili nas przez wszystkie ostatnie sezony.

 

Paweł Lorek ( Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć. )

 

Zaawansowane statystyki udostępnione dzięki uprzejmości Filipa Wróblewskiego (www.basketstats.pl)