Start Artur Gliszczy艅ski

Artur Gliszczy艅ski, koszykarz z przypadku
Historia - Wybitne sylwetki Doda艂: Pawe艂 Lorek: sobota, 22 kwietnia 2017 14:19

Tadeusz Nadolski (Express Bydgoski)

W cyklu rozm贸w z by艂ymi zawodnikami Astorii dzi艣 prezentujemy wywiad z Arturem Gliszczy艅skim, ch艂opakiem z Koronowa, kt贸ry do prawdziwego basketu trafi艂 dopiero w po艂owie si贸dmej klasy.


Artura Gliszczy艅skiego go艣cili艣my w redakcji. Jak zwykle udzia艂 w rozmowie bra艂 Mariusz Rybka, chodz膮ca encyklopedia wiedzy o koszykarzach Astorii.


Tadeusz Nadolski: Wiem, 偶e do koszyk贸wki trafi艂 Pan stosunkowo p贸藕no. Urodzi艂 si臋 Pan i przez wiele lat mieszka艂 w Koronowie...

Artur Gliszczy艅ski: To by艂 troch臋 przypadek. W czasie ferii zimowych w si贸dmej klasie dowiedzia艂em si臋, 偶e grup臋 naborow膮 w Astorii tworzy trener Jerzy Nowakowski. To by艂y dwutygodniowe zaj臋cia. Ju偶 po pierwszym tygodniu pan Jurek dostrzeg艂 we mnie nazwijmy to jaki艣 koszykarski talent i od r臋ki za艂atwi艂 przeniesienie ze szko艂y w Koronowie do Szko艂y Podstawowej nr 47 w Bydgoszczy, w kt贸rej by艂 klasy sportowe w艂a艣nie o profilu koszyk贸wki.

Rozumiem, 偶e wcze艣niej z basketem mia艂 Pan niewiele do czynienia.

By艂em samoukiem, takim raczej streetballowcem. Co zobaczy艂em w telewizji, to stara艂em si臋 powt贸rzy膰 na boisku na powietrzu. Przypomn臋, 偶e to by艂y lata dziewi臋膰dziesi膮te, lata transmisji mecz贸w NBA, era sukces贸w Chicago Bulls z Michaelem Jordanem na czele. Razem z kolegami na boisku grali艣my od rana do wieczora po dwana艣cie godzin dziennie tylko z przerw膮 na obiad. Gdyby nie ten przypadek, o kt贸rym ju偶 wspomnia艂em, prawdopodobnie tam bym zosta艂 na tym boisku.

Czym Pan przekona艂 trenera Nowakowskiego. Bo na pewno nie wzrostem...

By艂em bardzo szybki i zwinny, no i ju偶 wtedy mia艂em bardzo dobrze u艂o偶ony rzut. To pewnie zadecydowa艂o.

Czy z tej grupy, opr贸cz Pana, kto艣 potem zaistnia艂 w doros艂ej koszyk贸wce?

Chyba jedynie Piotr Fedder, kt贸ry obecnie jest trenerem, asystentem Macieja Kulczyka w dru偶ynie Novum Astorii.

Szybko znalaz艂 si臋 Pan w orbicie zainteresowa艅 trener贸w kadry kadet贸w.

Je藕dzi艂em na zgrupowania reprezentacji. Na mojej pozycji byli 艁ukasz 呕ytko i Robert Trojanowski z Warszawy. 呕ytko na tamten moment by艂 na pewno lepszy od mnie, Trojanowski nie. Ale szkoleniowcy kadry postawili na nich i ostatecznie na mistrzostwa Europy nie pojecha艂em.

Swoj膮 sportow膮 biografi臋 rozpocz膮艂 Pan od czwartego miejsca na mistrzostwach Polski junior贸w w sezonie 2000/2001.

Ja ca艂y czas m贸wi臋, 偶e to by艂 br膮zowy medal. Fina艂 odby艂 si臋 w Lesznie, my grali艣my z gospodarzami o trzecie miejsce w turnieju. Decyduj膮ce o zwyci臋stwie punkty dla Polonii go艣膰 rzuci艂 grubo dwie sekundy po ostatniej syrenie, a s臋dziowie to zaliczyli. To by艂a dogrywka, a my prowadzili艣my jednym 鈥瀘czkiem鈥. Pami臋tam, 偶e 艂zy la艂y si臋 strumieniami, by艂o poza tym bardzo nerwowo. Bodaj Andrzej Winter poturbowa艂 nawet jednego arbitra i mia艂 potem spore problemy. Nawet organizatorom by艂o wstyd i w ci膮gu p贸艂torej godziny wybili specjalnie dla nas medale za 鈥瀋zwarte鈥 miejsce.

Waszym trenerem by艂 Ryszard Mogie艂ka. Kto w niej opr贸cz Pana gra艂?

Mi臋dzy innymi Dorian Szyttenholm, Grzegorz Jaroszewicz, Piotr Fedder, Oliwier Szyttenholm, Daniel Byzdra, Micha艂 Ko艣cielak.

Jak odby艂o si臋 Pana przej艣cie do dru偶yny senior贸w.

Z dnia na dzie艅. To by艂 sezon 1997/1998. Podszed艂 do mnie trener Aleksander Krutikow i powiedzia艂 z charakterystycznym wschodnim akcentem - Od jutra zapraszam ci臋 na trening. Dosy膰 tej zabawy. Pami臋tam, 偶e jeszcze we wtorek do spotkanego na schodach Roberta Ma艂eckiego m贸wi艂em dzie艅 dobry, a ju偶 w 艣rod臋 trenowali艣my razem. W tym miejscu chcia艂bym podkre艣li膰 zas艂ugi Krutikowa w rozwijaniu mojej kariery. Zrobi艂 ze mnie m臋偶czyzn臋. Od samego pocz膮tku ostro wzi膮艂 mnie w ryzy i to mi si臋 przydaje do dzi艣. Tu mog臋 przypomnie膰 tak膮 anegdot臋. Na Zawiszy przygotowywali艣my si臋 do sezonu. Trening trwa艂 trzy i p贸艂 godziny. Rozpocz膮艂 si臋 biegiem ci膮g艂ym. Potem by艂y przyspieszenia 10x60, 10x100, 10x200, 10x300. Wszystko na maksa. W nocy dopad艂a mnie gor膮czka, nogi spuch艂y jak banie. Moja mama by艂a zaniepokojona i wr臋cz w艣ciek艂a. Powiedzia艂a, 偶e mam przekaza膰 trenerowi, 偶e tak wi臋cej nie mog臋 trenowa膰. I ja nast臋pnego dnia opowiadam, 偶e gor膮czka, 偶e nogi. Na to trener Krutikow: - To bardzo dobrze m艂ody, to znaczy, 偶e dobrze trenujesz.

Przez ca艂膮 swoj膮 karier臋 Pana znakiem firmowym by艂y rzuty dystansowe. Czy temu elementowi po艣wi臋ca艂 Pan specjalnie du偶o czasu?

Chyba nie. To by艂o ca艂kowicie naturalne. Nikt, od samego pocz膮tku, nie uk艂ada艂 mi r臋ki, nie pokazywa艂, jak mam to robi膰. Jako艣 tak to samo si臋 u艂o偶y艂o, a pi艂ka wpada艂a do kosza. Nawet trener Nowakowski kiedy艣 powiedzia艂: - Ja nie mog臋 tu nic zmienia膰. Po co mam psu膰, jak co艣 dobrze dzia艂a. By艂a tylko jedna uwaga od trenera Krutikowa, kt贸ry zauwa偶y艂, 偶e jak oddaj臋 rzut, to spadam na jedn膮 nog臋. Gdybym spada艂 na dwie, to by艂aby lepsza koordynacja i bym jeszcze lepiej trafia艂. 膯wiczy艂em to i czasami mi si臋 to udawa艂o, ale g艂贸wnie na zaj臋ciach. W czasie meczu ju偶 raczej nie.

Gra w Astorii wymaga艂a od Pana wiele po艣wi臋ce艅, bo przecie偶 ca艂y czas mieszka艂 Pan w Koronowie.

Wsiada艂em do PKS-u, robi艂em poranny trening, wraca艂em. Potem wsiada艂em drugi raz na wieczorne zaj臋cia. Nocne powroty do domu PKS-em to by艂a jaka艣 masakra. Paradoks jest taki, 偶e teraz w... PKS-ie pracuj臋 [艣miech] Oczywi艣cie ca艂y czas chodzi艂em do szko艂y. Dopiero po jakim艣 czasie 贸wczesny kierownik sekcji Zbigniew S艂ab臋cki za艂atwi艂 mi pok贸j w schronisku m艂odzie偶owym i tam w ci膮gu dnia mog艂em odpocz膮膰, wyci膮gn膮膰 nogi. Bywa艂o, 偶e czasami mia艂em do艣膰, ale dzielnie to znosi艂em. Cho膰 raz za namow膮 Daniela Byzdry, kt贸ry wsiada艂 po drodze w Stopce, z budki zadzwonili艣my, bo przecie偶 nie by艂o kom贸rek, 偶e by艂 wypadek i jeste艣my na komisariacie policji. To by艂o oczywi艣cie takie szczeniackie zagranie. I chyba jedyne. Treningi naprawd臋 dawa艂y mi bardzo wiele i szkoda by艂o je opuszcza膰.

Przed sezonem 2003/2004 zdecydowa艂 si臋 Pan przenie艣膰 do Vikinga Rumia.

Astoria wykupi艂a dzik膮 kart臋 na gr臋 w ekstraklasie. Sprowadzono mn贸stwo nowych zawodnik贸w, w tym ameryka艅skich. Ja nie mia艂bym miejsca w tym zespole. Trener Vikinga, Adam Prabucki, widzia艂 mnie w dw贸ch meczach z jego dru偶yn膮. Wypad艂em w nich bardzo dobrze i st膮d si臋 wzi臋艂a ta oferta.

Na jaki艣 czas wr贸ci艂 Pan do 鈥濧sty鈥, by trakcie sezonu 2005/2006 ponownie przenie艣膰 si臋 do Tr贸jmiasta, do I-ligowego Kagera Gdynia.

Tam skompletowano bardzo mocny sk艂ad. Uda艂o nam si臋 wywalczy膰 awans do PLK, mimo 偶e do play off贸w startowali艣my z si贸dmego miejsca. W finale pokonali艣my Zastal Zielona G贸ra. Ja ca艂y czas gra艂em w podstawowym sk艂adzie.

Kolejnymi klubami by艂a Sp贸jnia Stargard, II-ligowy Harmattan Gniewkowo, znowu Astoria, SIDEn i na koniec Note膰 Inowroc艂aw.

Trenerem Sp贸jni by艂 Grzegorz Chodkiewicz. Super go艣膰, z poczuciem humoru. Kiedy艣 na treningu od jakiego艣 zawodnika czu膰 by艂o w贸dk臋. Stoimy w k贸艂ku, a on m贸wi: - Panowie, poczu艂em dzi艣 w贸dk臋. A uwierzcie mi, wiem jak pachnie w贸dka. Ta osoba ma dok艂adnie cztery minuty, by si臋 ubra膰 i wyj艣膰. Wszyscy patrz膮 si臋 na jednego go艣cia. On zrobi艂 si臋 czerwony, odwr贸ci艂 si臋 i wyszed艂 [艣miech]. Z kolei z Astori膮 w sezonie 2009/2010 wywalczyli艣my awans do I ligi. By艂em kapitanem i do dzi艣 mam obci臋t膮 siatk臋 od kosza.

Co obecnie porabia Artur Gliszczy艅ski?

Jak wspomnia艂em, pracuj臋 w PKS (uk艂ony i podzi臋kowania dla prezesa Ryszarda Ko艂utkiewicza). Zaczyna艂em jeszcze graj膮c ostatni sezon w Noteci, ale nie mo偶na tego by艂o 艂膮czy膰. Obecnie koordynuj臋 ca艂y rozk艂ad jazdy. 1300 kurs贸w dziennie!